Sposób działania światłoterapii

Zacznijmy od pytania do czego potrzebne nam jest światło? Narzuca się oczywiście jedna odpowiedź – światło jest nam potrzebne po to, żebyśmy mogli widzieć. Nasze oczy są tak skonstruowane, że do widzenia potrzebują zewnętrznego oświetlenia. Pytanie jednak ile światła potrzebujemy żeby dobrze widzieć? Prawdę mówiąc wcale nie tak dużo, z naddatkiem wystarczy około 300 luksów na poziomie oczu (luksy nie mierzą bezwzględnego natężenia światła, a jedynie jego względną siłę, stąd też konieczne jest określenie w jakim miejscu dokonujemy pomiaru, wspomnę jeszcze o tej sprawie w dalszej części tekstu). Przy tym natężeniu możemy w pełni komfortowo widzieć i wykonywać pracę, większe natężenie nie jest w tym celu potrzebne, co gorsza może być męczące dla wzroku. Tymczasem regulacja zegara biologicznego, o tej funkcji światła wiedzą jedynie nieliczni!, wymaga w przypadku części osób natężenia około 1500 do 10 000 luksów. I na tym właśnie polega problem pracy przy sztucznym świetle. Natężenie zupełnie wystarczające do widzenia jest dla 10-25% osób zupełnie niewystarczające do wykonania drugiej, po widzeniu, podstawowej funkcji światła – do regulacji rytmów biologicznych. Ponieważ jednak znaczna większość ludzi nie ma pojęcia o tym, że taka regulacja jest konieczna dla organizmu i, ze wymaga ona światła o dużym natężeniu, osoby te zadowalają się światłem przy którym dobrze i komfortowo widzą i nie poszukują innych możliwości. W warunkach naturalnych słońce zaspokaja obie potrzeby, ponieważ natężenie jego światła jest zawsze znaczenie większe od 300 luksów (o ile oczywiście nie ma chmur i dzień jest słoneczny). Człowiek wystawiony na działanie światła słonecznego mruży oczy, narzeka, że jest zbyt jasno, ale równocześnie doświadcza działania regulacyjnego tego światła, choć wcale nie wie, że go potrzebuje. Ten sam człowiek po zamknięciu się ze swoją pracą w czterech ścianach myśli sobie: „Teraz mam już wszystko czego potrzebowałem. Na głowę mi nie kapie, jest mi ciepło, i mam tyle światła z mojej małej lampki ile potrzebuję. Nie trzeba mrużyć oczu, ani zakładać ciemnych okularów”. A zegar biologiczny cierpi w milczeniu. Ale wkrótce zacznie się mścić, twierdząc, że nie został poinformowany, że ta „mała lampka” oznacza dzień, a wręcz przeciwnie – był przekonany, że chodzi o środek nocy. I odpowiednio do tego nastawił funkcje. Tak się właśnie zaczyna ChAS (jeśli ktoś jest genetycznie podatny). Tak więc przyczyną problemu jest fakt, iż bardzo mocne i potrzebne oddziaływanie światła na zegar biologiczny jest działaniem dyskretnym, to znaczy takim, które w porównaniu do wpływu światła na proces widzenia jest najczęściej zupełnie niedostrzegalne. Każdy wie, że po zgaszeniu światła w pokoju nic nie będzie widać, nie każdy rozumie, że w obecności zbyt słabego światła zegar biologiczny nie będzie dobrze działał.

Najbardziej prawdopodobny mechanizm działania światła w ChAS polega na odpowiednim stymulowaniu zegara biologicznego. Działanie to odbywa się przez specjalne komórki, znajdujące się w siatkówce oka człowieka – komórki zwojowe. Komórki te są gęsto rozmieszczone zwłaszcza na obwodzie siatkówki – stąd też podczas terapii nie ma konieczności patrzenia wprost w źródło światła – identyczne działanie uzyskamy wówczas, gdy światło będzie padać z boku. Impuls nerwowy, wytworzony na skutek stymulacji komórki zwojowej przez światło, zostaje następnie przeniesiony przez trakt wzrokowy i jego drogi poboczne do rejonu szyszynki oraz jądra nadskrzyżowaniowego, pełniącego rolę zegara biologicznego.
W przypadku słuchawek świetlnych droga impulsu jest oczywiście inna, ponieważ światło nie pada wówczas na siatkówkę. Z badań przeprowadzonych na Uniwersytecie w Oulu w Finlandii wynika, że w tej sytuacji światło przenika przez półprzezroczyste struktury kostne ucha wewnętrznego i pada bezpośrednio na światłoczułe strefy znajdujące się w mózgu.
Wiadomo też, że regulacja zegara biologicznego przez światło nie odbywa się drogą receptorów skórnych. Przeprowadzono badania, z których wyraźnie wynika, że naświetlanie skóry przy zasłoniętych oczach jest zupełnie nieskuteczne z punktu widzenia terapii ChAS. Z tego powodu nie należy oczekiwać żadnych korzystnych działań po opalaniu w solarium (nie wspominając już o tym, że opalanie w solarium jest bardzo niezdrowe dla skóry).
Opalanie w solarium nie wywiera żadnego specyficznego działania przeciwdepresyjnego.

 

pic_author

Autorem tekstu jest
prof. dr hab. n.med Łukasz Święcicki
II Klinika Psychiatrii Instytut Psychiatrii i Neurologii w Warszawie